Kategorie: Wszystkie | archiwalia | internet
RSS
sobota, 08 maja 2010
archiwum Dwa tygodnie ferii
wtorek, 08 kwietnia 2008

Dwa tygodnie ferii minely nam dosc szybko, chociaz raczej nie byly zbyt tworcze. Pogoda byla niezbyt zachecajaca i jedyny jej plus, ze wreszcie troche popadalo. A teraz oczywiscie sucho i cieplo (powyzej 20 stopni). To jednak tez ma swojego plusa, bo dzieki temu, Starszanie nie zalapie moze kolejnego chrobska. Od wczoraj wrocila do szkoly i calkiem byla z tego powodu zadowolona. Mam nadzieje, ze to zadowolenie nie minie zbyt szybko, bo do nastepnych ferii cale 12 tygodni. Dobrze, ze po drodze beda dwa dlugie weekendy.
Tagi: archiwum
11:49, dolorata
Link Dodaj komentarz »
Pogoda, jak na jesien
poniedziałek, 21 kwietnia 2008

 

Czas, jak zwykle gdzies mi uciekl. Mijaja te dni jeden za drugim i niby takie do siebie podobne i niby nic  nowego. Pogoda, jak na jesien, wciaz calkiem niezla. Wczoraj bylo niewiele ponad 20 stopni ale dosc slonecznie, wiec postanowilismy w ramach spaceru, podjechac na plaze. W koncu to tylko 20 minut od nas. I dobrze zrobilismy, bo byl to mile spedzony czas. Dzieczynki wyszalaly sie na piasku i nazbieraly mnostwo muszelek. A najwazniejsze, ze spedzilismy ten czas, wszyscy razem, bo w tygodniu jakos malo na to czasu, dzien juz taki krotki. Kiedy "J" wraca z pracy, praktycznie robi sie ciemno. Zdecydowanie jesien i zima nie sa moimi ulubionymi porami roku. Dobrze, ze sa weekendy, a ten najblizszy bedzie nawet dluzszy o wolny piatek. Konkretnych planow, na ten czas, jeszcze u nas nie ma, ale to i tak mila perspektywa. Przynajmniej mozna bedzie nieco dluzej rano poleniuchowac.

Archiwum Dlugi weekend byl
czwartek, 01 maja 2008

Dlugi weekend byl, a jakze. My zamiast cieszyc sie wolnymi dniami na lonie przyrody, otworzylismy w domu szpital. Na dzien dzisiejszy Starsza juz w szkole, ale wciaz brzydko kaszle, za to Mlodsza bardzo powoli wychodzi z grypy zolodkowej. Do tego pogoda zrobila sie paskudnie zimowa, jak na moj gust conajmniej o miesiac za wczesnie. Najwazniejsze jednak aby wszyscy byli zdrowi, bo nie wiem juz czy to ja nadwrazliwa jestem, ale z kazda choroba bliskich mnie przybywa siwych wlosow. Przynajmniej mam dobry pretekst aby odwiedzic fryzjera.

Nasza bliska znajoma wlasnie wrocila z Polski. Po piecioletniej przerwie spedzila tam 1,5 miesiaca, sama z  dziecmi. Czekam z niecierpliwoscia na nasze spotkanie, bardzo jestem ciekawa jej wrazen. Na razie jednak my sie kurujemy a oni przestawiaja czasowo. A rozmowa przez telefon to zupelnie nie to samo, co usiasc przy dobrej kawie i pogadac.

Tagi: archiwum
11:47, dolorata
Link Dodaj komentarz »
Dawno mnie tu nie bylo
poniedziałek, 19 maja 2008

Dawno mnie tu nie bylo, ale przeciez nie moge ciagle pisac o dzieciecych chorobach i stresach z tym zwiazanych.

A tak poza tym, to fajna mamy jesien. Ostatnio nawet troche pada i zrobilo sie tak ladnie zielono, jak wiosna w Polsce. Szkoda tylko, ze dni takie krotkie, ale to przeciez tylko do konca czerwca a potem juz zaczna sie wydluzac.

W miedzyczasie byl u nas Dzien Matki (11maja). Dostalam wspaniale laurki zrobione wlasnorecznie przez moje male artyski. Przygotowaly tez maly koncert z odspiewaniem wszystkich znanych im piosenek i okazalo sie, ze calkiem ich sporo. A ile przy tym smiechu i zabawy, bo do wiekszosc piosenek trzeba wykonywac rozne czynnosci. Oczywiscie ja i "J" tez musielismy w tym uczestniczyc i robilismy to z nieklamana przyjemnoscia.

archiwum zima
poniedziałek, 02 czerwca 2008

Od wczoraj zagoscila u nas zima. I jak na zime przystalo, przywitala nas pochmurnym i dosc chlodnym dniem. Wprawdzie termometry, jak najbardziej wskazywaly na dodatnia temperature, to jednak jej odczuwalnosc nie byla najwyzsza. To zapewne przez spora wilgotnosc. Tak czy inaczej postanowilismy nie marnowac tego dnia calkiem w domu, bo jednak byl to Dzien Dziecka. Tu wprawdzie sie go nie obchodzi, ale my polska tradycje podczymujemy, co oczywiscie dzieciom bardzo sie podoba. Byly, wiec drobne upominki, byl dlugasmy spacer nad rzeka, wlacznie z chodzeniem po kamieniach, co ostatnio dziewczynki uwazaja za wieksza atrakcje niz plac zabaw. Czyzby nastepnym etapem miala byc wspinaczka po skalkach ?
13 listopada 2007

Wczoraj Mlodsza obchodzila swoje urodziny. Byly, wiec zyczenia, prezenty i torcik (dokladnie taki, jak chciala).Podekscytowana byla tym wszystkim i taka szczesliwa, ze udalo jej sie zdmuchnac swieczki. A ja ogromnie kocham tego malego uparciucha.

 

12:08,

wtorek, 13 listopada 2007

Uf...na szczescie USG u Starszej wykazalo, ze wszystko jest w porzadku. Ciesze sie przeogromnie. I taka byla dzielna ta moja dziewczynka. Cale badanie zniosla spokojnie a nawet z usmiechem, za co zostala pochwalona i nagrodzona naklejka na reke.

Mlodsza pomalu uporala sie z pieluszkami. W dzien nie potrzebuje ich juz wcale a na noc zakladamy pieluszkowe majtusie, ale tylko sporadycznie sa rano mokre. WRESZCIE !

Dorosla nadal nie robi NIC. I mam szczera nadzieje, ze jest to tylko oficjalna wersja dla nas, bo wierzyc mi sie nie chce, ze tak mozna i ze jest to prawda. Co najgorsze nadal twierdzi, ze jeszcze nie ma pojecia co chce robic, wiec dalej mysli.

A "J" ma dzis swoje urodziny, wiec zycze mu, przede wszystkim zdrowia. A takze tego, by zawsze pozostal soba, bo takiego wlasnie go kocham.

archiwum-Bylysmy dzis popoludniu w ogrodzie.

wtorek, 11 grudnia 2007

Bylysmy dzis popoludniu w ogrodzie. Ja cos tam dlubalam w ziemi, Mlodsza rysowala kreda, a Starsza polozyla sie na lawce i patrzy w niebo. Pytam, wiec ja - co robisz ?

Starsza - mysle

Ja - i co wymyslilas ?

Starsza - ze moglibysmy wszyscy poleciec do dziadzia, do Krakowa

Ja - super, podaba mi sie ten pomysl !!!  Musisz  tylko wymyslec skad wezmiemy na to pieniadze ?

Starsza - a nie mozesz wziac z bankomatu ?

 

Zaniedbalam sie troche z tym pisaniem. Czas mi jakos ucieka, a przeciez wciaz cos sie dzieje i szkoda by bylo aby umknelo to gdzies z pamieci. Wiec troche wydarzen w skrocie:

- 4XII - Starsza zamiast w przedszkolu, byla w szkole na takim "dniu zapoznaczym". Spedzila tam dwie godziny, poznala swoja nauczycielke i dzieci (50% to te z ktorymi jest w przedszkolu). Byla bardzo zadowolona i pelna wrazen.

- 6XII - odwiedzil nas oczywiscie Sw.Mikolaj. Tu wprawdzie nie ma takiej tradycji, ale my jak by nie bylo mamy "polski dom". A ze wszyscy bylismy grzeczni to kazdemu jakis drobiazg sie dostal.

- 6XII - Starsza miala test sluchu i  okazalo sie ze ma jeszcze tylko male przewezenie w lewym uchu, ktore jednak samoistnie sie cofa. Kontrol pod koniec stycznia.

- 6XII - wieczorem, w przedszkolu odbyl sie koncert swiateczny. Byly "jaselka"(Starsza byla Maryja),dzieci spiewaly koledy,potem jeszcze male przedstawienie o zwierzatkach i na koniec dzieci dostaly prezenty i dyplomy na zakonczenie przedszkola (choc to jeszcze potrwa do 18 XII).

- 8XII - Starsza skonczyla 5 lat i za pierwszym razem zdmuchnela wszystkie swieczki na swoim torcie.(zdjecia nie bedzie, bo choc tort wyszedl przepyszny to wygladu nie mial ciekawego. Troche nam sie w tym upale rozplynal). A Starsza jest bardzo kochana przez nas coreczka i fantastyczna starsza siostra. Mam nadzieje, ze ten urok , ktory wokol roztacza zostanie jej na zawsze.

- Mlodsza calkowicie pozegnala sie juz z pieluszkami, co ogromnie nas cieszy i wiele ulatwia. Stara sie tez bardzo aby byc grzeczna (kryzys dwulatka, ktory u niej objawil sie nieco pozniej) i na szczescie coraz czesciej udaje jej sie zapanowac nad emocjami.

A reszta to codziennosc, teraz bardziej skierowana na swiateczne przygotowania.

Ja nie wiem dlaczego ostatnio taka malo zorganizowana jestem ?  Wciaz brakuje mi czasu i ciagle musze sie spieszyc. Do Swiat tylko 3 tygodnie. Ulice, sklepy, domy, wszystko pieknie przystrojone, tylko inny ma to urok niz zapamietany z Polski. No, ale przeciez od 1 grudnia mamy juz lato. Niemal codziennie, zar leje sie z nieba i dni najdluzsze w calym roku. Troche dziwne jest Boze Narodzenie w takiej aurze, ale ja chyba przywykam, bo w tym roku zupelnie mi to nie przeszkadza. A plazowa pogoda i piasek tez moga sie przydac do swiatecznych dekoracji (jak ponizej - rzezba z piasku, w lokalnym centrum handlowym).

 

archiwum Kiedys, jeszcze w Polsce
czwartek, 06 września 2007

Kiedys, jeszcze w Polsce, dosc duzo szylam. Lubilam to robic, wiec szylam i dla siebie i dla innych. Potem troche mi przeszlo. Tutaj tym bardziej, bo nie mialam maszyny. Rok temu, przy jakiejs okazji, maz maszyne mi sprezentowal. Bardzo sie ucieszylam, ale szycie przy dwoch malych, niezwykle zainteresowanych dziewczynkach , okazalo sie byc niemozliwe. Maszyna zostala spakowana w bezpieczne miejsce i prawie o niej zapomnialam. Dzis musialam cos zalatwic w pewnym urzedzie, wiec przy okazji postanowilam zagladnac do sasiadujacego z nim sklepu, ktory okazal sie byc ogromna pasmanteria. Mozna tam kupic doslownie wszystko co tylko moze byc potrzebne do szycia, wyszywania, czy robotek recznych. Zauroczylo mnie to miejsce. Tak ogromnej ilosci materialow i dodatkow, w jednym miejscu, jeszcze nie widzialam. Tak mnie to zaskoczylo, ze nie bylam w stanie na nic sie zdecydowac. Co ciekawe, dziewczynki byly zachwycone i obiecaly ze nie beda mi przeszkadzac w szyciu, jesli tylko uszyje im "piekne, tanczace sukienki", bo teraz przerabiamy etap:ksiezniczek-wrozek i baletnic (3 w jednym). Do tego sklepu wroce na pewno !

archiwum-male zoo
wtorek, 18 września 2007

Kiedy odbieralam dzis Starsza z przedszkola, pani powiedziala-"prosze dokladnie wypytac, co Starsza dzis robila i co zakladala na szyje"-do tego tajemniczy usmiech, wiec kompletnie nie mialam pojecia o co chodzi. Tymczasem okazalo sie, ze moje dziecko mialo dzis na swojej szyjce...NAJPRAWDZIWSZEGO WEZA.

Do przedszkola przyjechalo "male zoo" i przywiezli ze soba kilka , typowo australijskich zwierzat (papuge, wombata, possuma, nietoperza, malego kangurka, noi 3 weze). Wszystkie zwierzatka wolno bylo dzieciom poglaskac, wzic na rece i jak sie okazuje , takze na szyje. Podobno tylko jedna dziewczynka bala sie wszystkiego, inne dzieci nie mialy z tym problemu. Starsza byla bardzo podekscytowana i do samego wieczora o niczym innym nie mowila. Musiala nawet zadzwonic do dziadzia, do Krakowa, aby mu o tym opowiedziec. Mam nadzieje, ze w nocy nie przysnia sie jej zadne koszmary, bo jej odczucia byly wylacznie pozytywne.

Tagi: male zoo
11:37, dolorata
Link Dodaj komentarz »
archiwum -pomieszkuje ze swoja mama
sobota, 29 września 2007

Dorosla  ostatnimi czasy pomieszkuje ze swoja mama i jej przyjacielem, choc u nas nadal ma swoj pokoj i swoje rzeczy. Ma swoj klucz i zawsze jest mile widziana, jednak jakos jej nie po drodze. To "J" musi do niej dzwonic i wypytywac co slychac, namawic na spotkanie, chocby krotkie, na miescie. Poniewaz jestesmy jej zrodlem dofinansowania odnosze wrazenie, ze to jedyny powod dla ktorego daje sie na takie spotkanie namowic. Tydzien temu "J" dzwoni do Doroslej i zwyczajowo pyta, co slychac a ona niesmialo, ze mysli aby zrezygnowc ze studiow, ze jeszcze nie wie co chce robic, ale tym co teraz studiuje jest znudzona. Ale ze dopiero mysli i zastanawia sie co ewentualnie zrobic. Moj maz z calych sil probowal namowic ja na spotkanie aby z nia porozmawiac, doradzic a raczej odradzic ta rezygnacje. Nie bardzo bylo to po jej mysli i dlugo trzeba ja bylo namawiac, w koncu zgodzila sie z nim spotkac w srode. I nie dosc, ze okazalo sie iz nas oklamala, bo ze studiow juz zrezygnowala, to jeszcze przyszla glownie dlatego, ze skonczyly sie jej pieniadze. A co zamierza robic ? Wymyslila sobie, ze bedzie agentem od sprzedazy nieruchomosci. Znalazla sobie jakis polroczny kurs w tym kierunku, ktory zaczyna sie dopiero w lutym. Na pytanie co bedzie robic do tego czasu, odpowiedziala "myslalam, ze bede odpoczywac, ale okazalo sie iz aby dostac sie na ten kurs trzeba gdzies pracowac, wiec teraz bede szukac jakiejs pracy". Na dzien dzisiejszy jeszcze nie zabrala sie za to szukanie "moze w poniedzialek pojdzie sie zarejestrowac w biurze posrednictwa pracy". I to wszystko w kraju , w ktorym wiekszosc mlodziezy powyzej 14 roku zycia dorabia sobie do kieszonkowego. "J" bardzo sie zestresowal cala ta sytuacja, czuje sie oszukany i bezsilny i po raz pierwszy glosno przyznal, ze mialam racje gdy zwracalam mu uwage na bledy wychowawcze wzgledem Doroslej i jej zerowe poczucie obowiazku.

A poza tym sa u nas ferie wiosenne, wiec odpoczywamy od przedszkola. Pogoda taka sobie, w sam raz do zabaw w ogrodzie. Dziewczynki chetnie spedzaja czas na swiezym powietrzu i nawet ladnie razem sie bawia, a ja moge cos podzialac przy roslinkach. Okazuje sie, ze taki ogrod to dosc absorbujace zajecie, ale za to jakie przyjemne.

 
1 , 2